Kielce Wiadomości Sport Informacje

Mieszkańcy Kielc zapłacą miliony za usunięcie niebezpiecznych odpadów w ujęciu wody na Białogonie

Nawet 4 miliony złotych może kosztować usunięcie składowiska niebezpiecznych odpadów znajdującego się na ulicy Krakowskiej 293, na terenie dawnej Agromy. W miejscu gdzie znajdują się niebezpieczne odpady doszło już do skażenia gleby a znajduje się ono w strefie ujęcia wody.

Mieszkańcy Kielc zapłacą miliony za usunięcie składowiska niebezpiecznych odpadów w ujęciu wody


Normy niektórych rakotwórczych, szkodliwych i toksycznych substancji zostały przekroczone drastycznie. - Normy dla oleju mineralnego przekroczone o ponad dwa i pół tysiąca razy - mówił już we wrześniu 2018 roku Witold Bruzda, Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska.

Co warte podkreślenia decyzja zezwalająca na składowanie w tym miejscu niebezpiecznych odpadów została wydana niezgodnie z obowiązującym prawem. Przypomnijmy, że decyzję z naruszeniem obowiązujących przepisów wydali urzędnicy kieleckiego ratusza. Inspektorzy Wydziału Usług Komunalnych i Zarządzania Środowiskiem zezwolili na składowanie w strefie ochrony wód produktów niebezpiecznych, w tym ropopochodnych. Pozwolenie było niezgodne z zarządzeniem Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Krakowie.

Pozwolenie na składowanie odpadów otrzymała spółka należąca do Tadeusza D. byłego wójta Piekoszowa oskarżonego o korupcję. Co ciekawe wicedyrektorem Wydziału Środowiska kieleckiego magistratu przed połączeniem z Wydziałem Usług Komunalnych był Grzegorz Wnuk, który był sekretarzem ówczesnego wójta Piekoszowa Tadeusza D. przed wybuchem afery korupcyjnej.

Miasto wzywało właściciela składowiska do usunięcia niebezpiecznych odpadów, jednak bezskutecznie. Teraz za usunięcie zapłacą mieszkańcy Kielc. Według szacunków może to kosztować nawet 4 miliony złotych. Odzyskanie tej kwoty od oskarżonego byłego wójta Piekoszowa jest prawdopodobnie niemożliwe.

W dodatku żaden urzędnik kieleckiego magistratu nie poniósł odpowiedzialności za wydanie pozwolenia niezgodnego z prawem. Magistrat wydaje się nie widzieć problemu. Tymczasem Kodeks Karny w artykule 231 brzmi tak: "Funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3"

Pytania o składowisko niebezpiecznych chemikaliów na ulicy Krakowskiej pojawiły się podczas poniedziałkowego spotkania prezydenta Kielc z mieszkańcami peryferiów. Mieszkańcy Białogonu dopytywali kto podpisał to pozwolenie. Wtedy na mównicę wszedł dyrektor Wydziału Usług Komunalnych i Zarządzania Środowiskiem Urzędu Miasta Ryszard Muciek i przyznał, że on podpisał to pozwolenie. Z sali padły słowa, że zostanie złożone zawiadomienie do prokuratury. Więcej na wideo poniżej.

Odpowiedzi

Najwyższy czas aby ktoś się tym zajął na poważnie. Jest własciciel podpisu, jest odposiedzialny za tę sytucję. Dziwi mnie opieszałość w działaniu organów. To jest jaby nie było 4 miliony a w przypadku katastrofy ekolohicznej mogą byc setki milionów strat (ujęcie wody ).
Tym bardziej jest to bulwersujace, że zgoda wydana była wbrew prawu ( o czy informuje artykół) oraz pan wój od lat był szerzej znany opinii publicznej z problemów z prawem. Ciekaw mnie też co w tym temacie ma do powiedzenia były prezydent? Odpowiedzialny, co najmniej za brak nadzoru