Jesteś tutaj

Niebezpieczna Łysica ? (list czytelnika)

- Chciałbym opisać sytuację i przestrzec kolejne osoby przed niebezpieczeństwem, jakie może nas spotkać na terenie Parku Narodowego w województwie Świętokrzyskim. Trasa Święta Katarzyna - Łysica - pisze w przesłanej wiadomości Pan Adrian.

- Zważywszy na to, że ostatnio w mediach głośno o zanieczyszczonym powietrzu, a w internecie przez weekend pojawiało się bardzo dużo zdjęć ze szczytów Gór Świętokrzyskich w dniu wczorajszym (09.01.2017) wraz ze znajomym korzystając z ładnej pogody (brak wiatru, opadów śniegu) wybraliśmy się szlakiem na szczyt Łysica. Szlak był bardzo piękny, wszędzie biało, drzewa okryte białym puchem, na trasie ani żywej duszy. Na szczyt doszliśmy bardzo szybko, bez żadnych problemów, wejście tym szlakiem w dniu wczorajszym za darmo (brak ewidencji osób które wchodzą/wychodzą).

- Taka pogoda i czas, aż prosi się na taki spacer. Wszystko było by dobrze, gdyby nie grupa dwóch chłopców w wieku ok 23 lat, których spotkaliśmy wracając ze szczytu na parking w miejscowości Święta Katarzyna. Jeden z nich zadał nam pytanie, czy nie znaleźliśmy telefonu? Oczywiście wchodząc na szczyt zauważyliśmy telefon który leżał na stole w budce na ok 480 m n.p.m. (czerwona kropka na mapie). (Telefon był wyłączony więc nie dało się z niego zadzwonić i poinformować kogokolwiek o zgubie, więc telefon został w tym samym miejscu co go zobaczyliśmy - wart może 50 zł - stary samsung). Po tej informacji chłopcy udali się do wskazanego przez nas miejsca.

- Niczego nie podejrzewaliśmy i powoli schodziliśmy w dół szlaku. Co się okazało, Panowie czekali na nas przy budce, gdzie jeden z nich był już ubrany w czarną kominiarkę. Kulturalnie podchodząc do nich zadaliśmy pytanie, czy telefon się odnalazł. Niestety jedyną odpowiedzią na pytanie był atak. Warunki na stoku nie były najlepsze do bójki, ucieczki, przepychanki, ponieważ wydeptany szlak był dość śliski. Obaj zostaliśmy zaatakowani, ja doznałem obicia głowy, czego są skutkiem bóle do dnia dzisiejszego, kolega natomiast ma obitą twarz i nogę (krwiak na prawym udzie).

- Na szczęście udało nam się wydostać z rąk oprawców i uciec w stronę zejścia ze stoku. Po 500m obaj chłopcy odpuścili sobie dalszego pościgu za nami i w tym momencie zadzwoniliśmy na policję, aby zgłosić pobicie. Po przyjeździe policji wróciliśmy na miejsce zdarzenia,aby odnaleźć rzeczy które zgubiliśmy podczas napadu.

- Piszę, aby zwrócić uwagę co może stać się osobom, które samotnie spędzają czas na szlakach górskich. Przeważnie osoby takie są bezbronne, posiadają jedynie plecak, nic więcej. Na tym szlaku można często spotkać osoby starsze, matki z dziećmi. Nigdy wcześniej podróżując po Europie czy po Polskich szlakach nie spotkałem się z taką agresją i napadem na drugą osobę.

- Tak jak wcześniej wspominałem na szlaku nie było nikogo więcej. Jest to idealne miejsce na dokonanie napadu, kradzieży na bezbronnych turytów. Myślę, że świetnym rozwiązaniem byłaby obserwacja i monitorowanie miejsc na terenie Parku Narodowego, gdzie przebywają osoby w celu odpoczynku. Niestety nie jest to najlepsza wizytówka dla tego regionu, jeżeli takie akty przemocy dzieją się w takim miejscu.

- Na szlaku jest dość dużo kamieni i upadek może spowodować śmierć. Całe szczęście, że nie doszło do żadnej tragedii.

- Od wczoraj to miejsce kojarzy mi się bezpieczne od smogu, ale niebezpieczne dla życia i zdrowia.

- Jako osoba aktywnie spędzająca czas i promująca turystykę, raczej od dziś będę odradzał przebywania w mniejszych grupach na takich szlakach ....

- Mam nadzieję, ze służby Narodowego Parku zwrócą na to zdarzenie uwagę.

Niebezpieczny Święty Krzyż ? (list czytelnika)