Mamy piętnastego mistrza! (ZDJĘCIA)

Wiele się działo w niedzielę, 3 czerwca, w Hali Legionów. Kielczanie pokonali Orlen Wisłę Płock 33:29, dzięki czemu zdobyli siódme z rzędu i piętnaste w historii klubu Mistrzostwo Polski. Po celebracji zwycięstwa pożegnaliśmy sześciu zawodników oraz trenera Tomasza Strząbałę, Uros Zorman ogłosił, że od przyszłego sezonu będzie nowym asystentem trenera Talanta Dujszebajewa.

Kielczanie przed rewanżem mieli pięć bramek zaliczki z pierwszego meczu w Płocku. Być może to, pomimo wszelkich zapewnień o tym, że nie wolno im stracić koncentracji, sprawiło, że mieli drobne problemy na początku spotkania. Szkoleniowiec PGE VIVE Kielce był jednak spokojny jak nigdy. - Gdy do przerwy przegrywaliśmy jedną bramką, po raz pierwszy chyba nie byłem zdenerwowany – komentował po meczu Talant Dujszebajew – Widziałem tylko, że zbyt dużo luzu było w naszych poczynaniach, w pierwszej połowie popełniliśmy dziewięć błędów technicznych, a sześć razy nie rzuciliśmy w sytuacjach jeden na jeden. Poza tym było w porządku, chłopcy bardzo chcieli, ale w głowie chyba nie byli skoncentrowani na sto procent. W szatni nie powiedziałem chłopakom nic, poza tym, by nie popełniali błędów i wykorzystywali szanse. W drugiej połowie wszystko wyglądało lepiej, kontrolowaliśmy wynik i bardzo się z tego cieszymy.

Zadowolony z przebiegu spotkania był także prezes klubu, Bertus Servaas, choć przyznał, że pierwsze pół godziny nie do końca mu się podobało. - Trochę denerwowałem się w pierwszej połowie, bo tak nie możemy grać – ocenił prezes – W jednej połowie popełniliśmy tyle błędów technicznych, ile mogłoby przypadać na cały mecz. W pierwszych dziesięciu minutach drugiej połowy pokazaliśmy jednak klasę, odskoczyliśmy, a później kontrolowaliśmy mecz.

Po meczu przyszedł czas na wspólne fetowanie zwycięstwa oraz pożegnanie siedmiu postaci związanych z klubem. Ostatnie mecze w karierze rozegrali Karol Bielecki, Sławomir Szmal, i Uros Zorman, a do innych drużyn odchodzą Mateusz Kus (Motor Zaporoże), Manuel Strlek (Telekom Veszprem), Darko Djukić (Mieszkow Brześć) i Tomasz Strząbała (MMTS Kwidzyn). Wielu obecnym w Hali Legionów zakręciły się łezki w oczach, ale dominowała radosna atmosfera podsycana dopiero co wygranym tytułem mistrzowskim. - Skupialiśmy się na tym, że trzeba rozegrać mecz, a dopiero później na ceremoniach i pożegnania. Gdybyśmy przegrali, byłoby smutno i to nie wyglądałyby w ten sposób – mówił Mateusz Kus.

Trzy mistrzostwa, trzy puchary i wymarzone zwycięstwo w Lidze Mistrzów to spełnienie marzeń! – cieszył się obrotowy –Zawsze można powiedzieć, że można było więcej, ale i tak będzie co wspominać. Będę wracał myślami do Kielc.

- Nie jest mi dziś smutno z powodu pożegnań, bo mieliśmy tyle lat, by współpracować z tymi fantastycznymi chłopakami! – podzielał radosny nastrój prezes Servaas – Z tego trzeba się cieszyć, a nie smucić! Kiedy patrzę, jak kibice dziękowali im za ten czas, czułem dumę.

Wiele emocji wzbudziło szczególnie pożegnanie Karola Bieleckiego, którego koszulka w hołdzie za wszystko, czego dokonał jako sportowiec, została uroczyście wciągnięta wysoko pod dach Hali Legionów przy brzmieniu piosenki „Niepokonani” zespołu Perfect. Wcześniej, chwilę przed końcem spotkania, kibice nawoływali trenera, by wpuścił na boisko Karola Bieleckiego, który tymczasowo siedział na ławce. Szkoleniowiec z uśmiechem na twarzy skierował się w stronę rozgrywającego, desygnując go na parkiet. Karol polecenie wykonał i w najpiękniejszy z możliwych sposobów zakończył karierę, zdobywając ostatnią bramkę historycznego meczu o piętnaste Mistrzostwo Polski.

- Od początku wpuściłem Karola do gry, ale miał problemy z piętą, która bolała go cały tydzień – tłumaczył później trener Dujszebajew – Oczywiście, bardzo chciał grać i ja również tego chciałem, ale gdy na rozgrzewce zaczął biegać i widziałem, że go boli, nie chciałem go przemęczać. W końcówce jednak musiałem go wpuścić i dobrze, że Uros zagrał akcję dla niego, a Karol mógł zdobyć ostatnią bramkę w meczu. Żegnamy nie tylko jednego z najlepszych szczypiornistów, ale jednego z najlepszych polskich sportowców.

Uros Zorman powód do radości dał kieleckim kibicom nie tylko umożliwiając zdobycie ostatniej bramki Karolowi, ale i ogłaszając bardzo dobrą nowinę. Słoweniec zdecydował się pozostać w klubie, gdzie od przyszłego sezonu obejmie funkcję drugiego trenera po odchodzącym do Kwidzyna Tomaszu Strząbale. Od jakiegoś czasu jasne było, że Tomek odejdzie do innego zespołu, więc zaczęliśmy szukać innego drugiego trenera – komentował trener Dujszebajew – Uros, który od wielu lat pracuje razem ze mną, wie mniej więcej, co myślę i wiem, że będzie bardzo dobrą pomocą w kolejnym sezonie.

- Nie bez powodu Uros nazywany jest Profesorem Zormanem – dodał prezes Servaas – Zna się doskonale na grze, bardzo chcieliśmy zatrzymać go na trzy lata, Uros chciał trochę krócej, ale dla nas ważne jest coś zbudować. Mając ich obu na ławce z Talantem, możemy dalej się rozwijać, to prawdziwi eksperci.

Tak więc sezon 2017/18 dobiegł końca. Po początkowych niepowodzeniach i szukaniu odpowiedniego rytmu, udało się go zakończyć dwoma drogocennymi tytułami, a także możliwością kolejnego udziału w rozgrywkach Ligi Mistrzów.

- Ogólnie jesteśmy bardzo zadowoleni, na początku sezonu trochę nie mieliśmy szczęścia, gdybyśmy je mieli, to może inaczej potoczyłyby się sprawy w Lidze Mistrzów– podsumował Talant Dujszebajew – Nie udało nam się awansować do Final Four, ale jestem bardzo zadowolony z chłopaków. Uważam, zrobiliśmy mały, ale jednak, krok do przodu w porównaniu z poprzednim sezonem. W następnym będziemy pracować z młodymi zawodnikami, którzy będą potrzebowali czasu, cierpliwości i zrozumienia ze strony nas wszystkich. Zrobimy kolejny jeden krok. Dzisiaj to nie była tylko kwestia mistrzostwa, ale i walki o bezpośredni awans do rozgrywek Ligi Mistrzów.

Magda Pluszewska/BP PGE VIVE Kielce
fot.Krzysztof Klimek