Jesteś tutaj

Trzeba być zaangażowanym w życie

23-letnia Aleksandra Suska każdego dnia zmaga się ze swoją chorobą. Wielu z nas widzi ją niemal codziennie na uczelni lub gdy samodzielnie przemierza miasto na swoim elektrycznym wózku.

Trzeba być zaangażowanym w życie

Ta niezwykle pozytywnie nastawiona do życia młoda osoba studiuje resocjalizację na Uniwersytecie Jana Kochanowskiego w Kielcach. Ola choruje od urodzenia na Artrogrypozę czyli niedorozwój mięśni. Młoda kielczanka nie rusza kończynami. Nie ma władzy w rękach ani w nogach. Dodatkowo choroba spowodowała dużą deformację kręgosłupa.

Mimo swojej niepełnosprawności Aleksandra jest bardzo samodzielna. Sama pokonuje drogę między domem a uczelnią. Uczęszcza także na dodatkowe zajęcia. W poruszaniu pomaga jej specjalny wózek elektryczny, którym Ola steruje ustami za pomocą specjalnego dźojstika. - Nie będę jednak ukrywać, że Kielce są miastem bardzo nieprzystosowanym jeżeli chodzi o osoby niepełnosprawne. Wszędzie schody, krawężniki ewentualnie bardzo wąskie przejścia. - mówi Ola.

Jak tłumaczy kielczanka stara się jak najwięcej czynności wykonywać sama przy pomocy buzi. Ola pisze na komputerze, pisze długopisem, posługuje się telefonem a nawet kroi warzywa i robi sobie makijaż. .

- Nauczyłam się jak najwięcej czynności robić buzią, żeby być jak najbardziej niezależna. Wiem, że w wielu czynnościach będę musiała korzystać z pomocy najbliższych, rodziny, przyjaciół. Ale chcę ich jak najbardziej odciążyć. Nie patrzę na to, że jestem niepełnosprawna i będę traktowana jakoś ulgowo. O nie. To co mogę robię sama. Nie chcę ulgi ani litości. Chcę być normalnym człowiekiem jak każdy inny. - tłumaczy Ola Suska.

Trudna sytuacja w jakiej znajduje się Ola spowodowała, że ma ona duży dystans do siebie i otaczającego świata. Jak sama mówi potrafi się cieszyć z małych rzeczy bo to bardzo ważne. Swoją radością, chęcią do życia i pozytywnym nastawieniem mogłaby obdarować wiele osób. Zdrowych osób, które nie dostrzegają jakie mają w życiu szczęście.

- Nie ma rzeczy niemożliwych. Nie ma problemów są sytuacje jak to mówi jedna z moich najbliższych koleżanek. Nie ma granic. One są tylko w głowie. Granice, które mamy w głowie to są taki które możemy pokonać tylko i wyłącznie dzięki swojemu upórowi, odwadze i chęci do życia. Trzeba być zaangażowanym w życie. Dla mnie sukcesem nie jest to, że wejdę na Mount Everest. Dla mnie sukcesem jest to, że mogę być w jakimś stopni niezależna. To są małe czynności dnia codziennego i każdy z nas ma ten sukces tylko niewiele umie się z niego cieszyć. Nie wiele osób potrafi dostrzegać te małe sukcesy i rzeczy, które powinny cieszyć. - mówi Aleksandra.

/GK/ 03.03.2017