PGE VIVE Kielce triumfuje w Kwidzynie

Zawodnicy PGE VIVE Kielce nie dali szans rywalowi. Szczypiorniści ze stolicy województwa świętokrzyskiego pokonali na wyjeździe MMTS Kwidzyn 40:22. Spisali się na medal, chociaż w drużynie zabrakło kilku podstawowych graczy.

PGE VIVE Kielce triumfuje w Kwidzynie


To był pierwszy mecz PGNiG Superligi po przerwie na zgrupowania kadr narodowych. Na środku rozegrania oglądaliśmy Krzysztofa Lijewskiego. Po kontuzji powrócił Daniel Dujszebajew. Na prawej połówce po praz pierwszy zagrał Branko Vujovic. W tym spotkaniu nie wystąpili Tomasz Gębala i Mateusz Jachlewski z powodu kontuzji. Z kolei Alex Dujszebajew, Arciom Karalok i Mateusz Kornecki dostali wolne od trenera. Wybrakowany skład nie przeszkodził jednak PGE VIVE Kielce osiągnąć rewelacyjnego wyniku pokonując MMTS Kwidzyn 40:22.

Po meczu trener PGE VIVE Kielce Tałant Dujszebajew nie krył zadowolenia z tego spotkania. - Przed spotkaniem wiedziałem, że to naprawdę niebezpieczna sytuacja, bo praktycznie siedmiu zawodników z podstawowego składu zostało w Kielcach – Karalok, Alex, Karacić, Jachlewski, Jurkiewicz, Gębala, Kornecki. Tym bardziej, że Dani grał swój pierwszy mecz po dziewięciu miesiącach, a Branko – biorąc pod uwagę ostatnie spotkanie zeszłego sezonu – po jakichś pięciu, sześciu. Trochę się obawiałem, ale chłopcy bardzo fajnie popracowali, jestem z nich bardzo zadowolony – powiedział szkoleniowiec.

- Przyjechaliśmy do Kwidzyna w bardzo okrojonym składzie. Kilku chłopaków dostało wolne po przerwie na zgrupowania reprezentacji, więc motywacja tym bardziej była duża, bo każdy wiedział, że nikt za nikogo roboty nie wykona. Staraliśmy się kontrolować grę i wydaje mi się, że zasłużyliśmy na wygraną. Przerwa na kadrę była ponad tygodniowa, ja naprawdę zatęskniłem za piłką ręczną, bo ostatnie dni tylko biegaliśmy po stadionie i ćwiczyliśmy na siłowni. Dopiero wczoraj wzięliśmy piłki do rąk, każdy chciał z nią coś zrobić, pchać do przodu, dlatego tak fajnie to dziś wyglądało – tłumaczył Krzysztof Lijewski, rozgrywający PGE VIVE Kielce.

Krzysztof Szczecina, bramkarz MMTS Kwidzyn przyznał, że to był ciężki mecz. - Obrona za bardzo nie pomagała, dużo kontr, wynik odzwierciedla to, co się działo na parkiecie. Od pewnego czasu nie gramy tego, na co nas stać, jesteśmy trochę osłabieni, ale stać nas na lepszą grę. Chcieliśmy dziś powalczyć, ale widać było, że rywale od pierwszych minut wszystko mieli pod kontrolą, twardo stali w obronie, bramkarze odbijali piłki tyle – mówił bramkarz Krzysztof Szczecina.

Kolejny mecz w ramach PGNiG Superligi, kielecki zespół rozegra z MKS Zagłębiem Lubin. To spotkanie we wtorek 5 listopada o godzinie 18 w Hali Legionów.

fot. Krzysztof Klimek (archiwum)